Kwietniowy Bóbr

Weekend nad Bobrem 4Bóbr to jedna z moich ulubionych rzek. Nadal rybna i stosunkowo blisko domu. Nie tak kapryśna jak Kwisa i czystsza od Nysy Kłodzkiej. Bliżej niż Dunajec i znam ją lepiej niż Drawę. Jednym słowem marzenie na weekendowe wypady. Gdy w zeszłym tygodniu zadzwonił do mnie znajomy z Krakowa i wyraził chęć przyjechania do mnie na ryby, nie mieliśmy problemu z wyborem rzeki.

Continue reading

Jak zostać raperem

Zaczęło się niewinnie. Ktoś przez przypadek wspomniał, że widział bolenie na Odrze poniżej Wrocławia. Po kilku dniach już tam byłem. Wraz z kumplem postanowiliśmy zobaczyć na własne oczy coś takiego jak rapa. Pierwsze wrażenie było szokujące – jak gdyby to tu, to tam ktoś wrzucał cegłówki do wody. Ukleje spędzały więcej czasu w powietrzu niż w wodzie. Słowem orgia. Eldorado, mogło by się zdawać. A my w środku z wędkami…

Continue reading

Spotkanie nad Słupią

Kwietniowa Słupia 14

Plany, plany, plany. Marzec miał być dla mnie miesiącem wędkarskich przygód. Roztoczańskie pstrągi śniły mi się po nocach na przemian z potężnymi łososiami. Niestety życie zweryfikowało dość brutalnie moje zapędy. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o organizowanym przez Andrzeja Graczykowskiego spotkaniu nad Słupią, byłem pełen entuzjazmu, ale i obaw. Niestety te drugie ziściły się już w czwartek, czyli w planowanym dniu wyjazdu.

Continue reading

Piątek trzynastego

Wiele,wiele lat temu, pewien piątek trzynastego był bardzo szczęśliwym dniem dla pewnej kobiety. Tą kobietą była moja mama, a dzień był szczęśliwy, ponieważ się urodziłem. Ilekroć ktoś mi mówi, że trzynastego piątek to dzień pechowy, śmieję się, że nie dla mnie. Gdybym w to wierzył, to całe moje życie powinno być pasmem nieszczęść, a przecież tak nie jest. Dlatego nie miałem najmniejszych skrupułów, aby rozpocząć tegoroczny sezon karpiowy właśnie trzynastego w piątek. Continue reading

Karpiowy debiut

Wybór mieszkania to bez wątpienia trudny wybór. Czym się kierować ? Nowe, używane ? Cena, jakość, wiarygodność sprzedawcy, położenie ? Właśnie – położenie. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem budynek, wybudowany w odległości 50 metrów od brzegu uroczego jeziorka, od razu wiedziałem, że tam chcę mieszkać. Oczywiście była jeszcze żona. Wtedy dopiero przyszła żona, ale miała swoje trzy grosze w wyborze lokalizacji. O dziwo poszło niespodziewanie gładko. Mieszkanie nad jeziorkiem, z dala od centrum, z widokiem na dzikie pola, gdzie nierzadko przechadzają się sarny, było nasze. Continue reading

Po co to wszystko.

Przez prawie 20 lat zaglądania do internetu, napisałem całkiem sporą liczbę tekstów.. raczej gorszych niż lepszych ale jednak własnych. Chciałbym mieć jedno miejsce, gdzie wszystkie je sobie zachowam na wszelki wypadek 😉